Ostatnio chodzi mi taki niecny pomysł po głowie, żeby pójść na jakiś casting... :] Mowa tu oczywiście o filmowym castingu, bo fajnie byłoby wziąć udział w jakimś filmie. Nie ważne, czy byłaby to główna rola, rola drugoplanowa, epizodyczna, czy nawet jako stażysta, ważne, żeby zostać nakręconym na taśmie i choć przez chwilę pojawić się na planie. Fajnie byłoby zostać uwiecznionym, zostać nieśmiertelnym choć w cząstce. Myślę, że nawet taka krótka, epizodyczna rola byłaby lepsza. Łatwiej jest wtedy nie popełnić żadnego błędu, zagrać ją idealnie, perfekcyjnie. Myślę, że prościej byłoby wtedy zostać dostrzeżonym przez jakiegoś sławnego reżysera :D.
Zawsze jakoś ciekawiło mnie aktorstwo. Możliwość wcielania się w każdą rolę, bycia kimkolwiek, kiedykolwiek i gdziekolwiek, czy wcielenia się w uczucia, których być może nigdzie indziej nie byłoby dane nam doznać. Choć na co dzień jestem sobą, fajnie byłoby zagrać kogoś zupełnie innego i nie ważne czy byłby to ktoś dobry, czy zły, ważne by postać była złożona i fascynująca, bo wtedy nie ważne co ta postać by nie robiła, ratowała świat, czy zabijała niewinnych i tak wtedy można ją... polubić.
Heh, to takie moje małe 'marzenie', które trzyma się mnie już od kilku lat. Zawsze byłem zbyt nieśmiały na takie rzeczy, ale teraz kiedy porzucam za sobą coraz to następne kompleksy i uprzedzenia, być może uda mi się choć po części je zrealizować? Czas pokaże :).
0 comment/s:
Prześlij komentarz